niedziela, 30 października 2016

Jesienne chorowanie

Hej wszystkim!
Korzystając z dłuższej przerwy na uczelni, w piątek rano pojechałam do domu. Niestety gdy tylko wysiadłam z pociągu stwierdziłam, że koniecznie muszę jechać do lekarza, bo kaszel i ból gardła nie dają mi żyć. Od razu pojechałam do przychodni, gdzie pani doktor przepisała mi antybiotyk. I tak odkąd dojechałam do domu praktycznie tylko leżę i się kuruję. Ciepła herbata, koc i seriale- te trzy rzeczy to chwilowo moi najlepsi przyjaciele.
Chociaż aktualnie za oknem panuje paskudna szarość, to kilka dni temu udało mi się uwiecznić na zdjęciach trochę złotej jesieni we Wrocławiu. I chociaż polska złota jesień wygląda pięknie, to zdecydowanie nie jest to moja ulubiona pora roku.
Trzymajcie się ciepło i nie chorujcie!

sobota, 22 października 2016

38. Moss, Norway


Hej! Mamy październik i praktycznie miesiąc temu wróciłam z Norwegii, mimo to nadal bardzo lubię wracać myślami do tego wyjazdu, do tego spokoju i tych pięknych widoków. Ten post powinien pojawić się już wcześniej, ale mój powrót na uczelnię okazał się dość drastyczny, bo już od pierwszych zajęć wykładowcy zalali nas ogromem projektów do zrobienia, a do tego przez pierwsze dwanaście dni października nie miałam stałego dostępu do internetu.
 
Teraz wracam i zabieram was na mini spacer do MOSS, znajdującego się ok. 60 km na południowy wschód od Oslo. Moss to miasteczko portowe, którego część znajduje się na wyspie Jeløy.
Szczerze mówiąc, moją osobę urzekają mieściny takie jak Moss, bo uwielbiam nadmorskie klimaty. Dla mnie odpoczynek nad brzegiem morza i wsłuchiwanie się w szumiące fale jest tak odprężające, że mogłabym to robić codziennie.



Po niedługim odpoczynku w porcie udaliśmy się na spacer po wybrzeżu wyspy.
Po wycieczce po wyspie Jeløy, wróciliśmy na drugą część Moss, by przejść się i zobaczyć trochę centrum.

środa, 12 października 2016

podsumowanie - wrzesień 2016


   Wrzesień- ostatni miesiąc studenckich wakacji. W moim odczuciu mógłby się ciągnąć znacznie dłużej, a ten jak na złość zleciał w mgnieniu oka.  Co się wydarzyło w tym miesiącu?
   Pierwszy weekend września spędziłam z moimi przyjaciółkami ze studiów. Jako, że obie z Justyną mieszkamy we wschodniej części Polski, zaprosiłyśmy Anię (z zachodniej części) na mini trip po „wschodzie”. Z główniejszych punktów naszej wycieczki odwiedziłyśmy Sandomierz, Kazimierz Dolny i Nałęczów.

   9 września zakończyłam swoją wakacyjną pracę, którą będę wspominała z wielką radością w sercu, bo była to jak do tej pory moja najlepsza praca i chętnie wróciłabym do zespołu w przyszłym roku. Zakończenie mojej pracy było okazją do wyprawienia mini imprezy, która pozwoliła na zaciśnięcie więzi z dziewczynami.

   Co do imprez… 6 września byłam na przyjęciu urodzinowym mojej licealnej kumpeli- Martyny. Chociaż przyjęcie nie trwało długo, bo jednak środek tygodnia to skutecznie uniemożliwiał,  myślę, że super było spędzić czas ze starą paczką. Lubię się z nimi spotykać, a w te wakacje udało mi się to robić dość regularnie, co mnie bardzo cieszy, bo jednak utrzymywanie znajomości z ludźmi rozsypanymi po całej Polsce (praktycznie każda studiuje w innym mieście) jest trudne.
   13 września odbył się mój lot do Norwegii, a więcej o tej wycieczce możecie znaleźć w zakładce Norwegia, po prawej stronie bloga. Niecały tydzień spędzony z dala od wszystkiego pozwolił mi na relaks i odpoczynek w gronie najbliższych. Już niebawem pojawi się reszta wpisów z tej wyprawy!

   Po powrocie z Norwegii, a tym samym powrocie do rzeczywistości zaczęłam z Kubą szukać mieszkania we Wrocławiu. Nie polecam nikomu robić tego na ostatnią chwilę, bo ceny mieszkań są zdecydowanie nieadekwatne do warunków w nich panujących. Szczególnie jest to uciążliwe, gdy nie jesteś na miejscu i masz określony budżet, którego nie zamierzasz przekraczać, a oferty wynajmu znikają jak świeże bułeczki.  Nie popełnijcie mojego błędu i jeśli myślicie nad zmianą miejsca zamieszkania, zabierzcie się za to dużo wcześniej.