sobota, 30 stycznia 2016

16. Nowy rok, nowa ja?

Nie oszukujmy się. Serio.

   Witam serdecznie w nowym roku. Ktoś mógłby mi zarzucić, że spóźniłam się z postem o cały miesiąc, a ja po prostu postanowiłam, że "nowy rok" zacznę wraz z końcem stycznia, niemalże w tym samym czasie co Chińczycy, którzy nowy rok będą świętować od 8 lutego. 
"W kalendarzu chińskim Nowy Rok to Święto Wiosny i jest najważniejszym świętem w kalendarzu - pierwsze 3 dni Nowego Roku są wolne od pracy. Kolejny rok chińskiego kalendarza będzie rokiem Małpy i zacznie się 8 lutego 2016. Jest to święto ruchome."  (źródło: http://www.eskarock.pl)

   Myślę, że po dwudziestu latach znam już siebie dość dobrze i mogę realnie ocenić, czy jestem w stanie wykonać daną rzecz czy też najzwyczajniej w świecie jej nie zrobię. Wiedziałam, że nie zacznę zmian w życiu wraz z nadejściem pierwszego stycznia. Nie pomyliłam się. Na początku roku, wraz z powrotem do Wrocławia z przerwy świątecznej byłam naprawdę przytłoczona wszystkimi zaliczeniami, które czekały mnie w styczniu. Dużo stresu, chęć zaliczenia wszystkiego za pierwszym podejściem i wiele innych spraw, sprawiło, że postanowiłam zacząć wszystkie zmiany w swoim życiu właśnie teraz.


   Zmiany, zmiany, zmiany...
Po pierwsze, jedyne i chyba najważniejsze. Moim zdaniem w całym tym zaczynaniu życia od nowa, wcale nie chodzi o to, żeby obracać je o 360○. Na świecie żyją przecież ludzie, którzy lubią swoje życie takim jakim jest i w żaden sposób nie chcą wywracać go do góry nogami. Wiecie, ja też nie chcę. Moim celem jest poprawienie tych mniejszych szczegółów tak, żeby żyło mi się lepiej, żebym była bardziej z siebie zadowolona, żebym odczuwała satysfakcję z tego, że próbuję. Do tego potrzebne jest mi kilka czynników, na czele z cierpliwością. Ważna jest też świadomość, że to wcale nie jest tak, że sobie coś zaplanuję, a następnego dnia stanie się to tak po prostu, z niczego. Jeżeli nie podejmę działania, to nic nie osiągnę.

Nie oszukujmy się zatem, że wraz z nadejściem nowego roku, magicznie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nasze życie zmieni się na lepsze, my będziemy lepsi, świat będzie lepszy. Nie będzie tak, do czasu kiedy sobie na to nie zapracujemy. Jeżeli ktoś powziął działania od pierwszego stycznia, by ten rok przyniósł mu spełnienie, to naprawdę gratuluję i życzę mu wytrwania w zamierzonych celach. A jeżeli są osoby, które jeszcze nie zaczęły, ale stwierdziły, że skoro nie udało im się zacząć wraz z początkiem roku to nie ma już co próbować, pamiętajcie, że nigdy nie jest za późno, by zacząć być lepszym, niekoniecznie od pierwszego stycznia czy poniedziałku. 

Pozdrawiam i trzymam kciuki za was i za siebie.
  Dominika

4 komentarze:

  1. zgadzam się z tobą, dlatego dla mi sylwester nie kojarzy się z nadchodzącymi zmianami :D/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  2. dobrze mówisz, bez starań żadnych zmian nie uzyskamy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja sobie nawet nic nie obiecywałam na początku roku, bo i tak to nic nie da. Jak się nie ma chęci na coś 31 grudnia to 1 stycznia też się nie będzie chciało. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy post ;)
    http://czarymery.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Mam nadzieję, że wpis ci się spodobał i zostawisz tu po sobie ślad.
Twój komentarz, jest dla mnie ogromną motywacją do tworzenia następnych wpisów.
Dziękuję za wszystkie odwiedziny i obserwacje. ♥
Doceniam konstruktywną krytykę, ale nie akceptuję wulgarnych komentarzy.