poniedziałek, 26 grudnia 2016

Świąteczna atmosfera

Okres świąteczny trwa w najlepsze, mając chwilkę przychodzę do was w drugi dzień świąt. Mam nadzieję, że święta mijają wam w pogodnej, rodzinnej atmosferze. Ja pierwsze dwa dni spędziłam u siebie w domu z rodzicami i rodzeństwem, a także odwiedzając rodzinę Jakuba. Dzisiaj wieczorem, myślę że uda mi się skorzystać ze świątecznego powrotu do domu wszystkich kumpeli i gdzieś razem wyjść.

Wiem, że może troszeczkę za późno przychodzę z moją świąteczną listą prezentów, ale chciałabym się z wami podzielić pomysłami na prezenty, którymi w tym roku obdarowałam swoich bliskich. Prezenty te zaplanowałam z większym wyprzedzeniem. Niestety prawie cały czwartek szukałam prezentu dla rodziców, bo nie udało mi się zrealizować pierwotnego planu.

1. MAMA
W tym roku miałam duży problem ze znalezieniem prezentu dla mamy. Wszystko wydawało mi się strasznie oklepane. Będąc w galerii handlowej nie widziałam nic, co mogłoby zostać prezentem świątecznym dla mojej mamy, dopiero w mniejszym sklepie jubilerskim znalazłam eleganckie, srebrne kolczyki z niedużym, szafirowym oczkiem.

2. TATO
Tato dostał obszerną książkę dotyczącą jego hobby. Myślę, że był bardzo ucieszony, bo już w Wigilię zaczytywał się głęboko we fragmenty.

3. SIOSTRA
Ostatnio trafiłam na fajną promocje w sklepie internetowym deezee i takim sposobem Ola dostała nowe buty sportowe, z których była bardzo ucieszona. Dobrze jest mieć taki sam rozmiar buta, przynajmniej wiedziałam, że będą dobre rozmiarowo.

4. BRAT
Rolowanie po treningu przynosi ulgę zmęczonym mięśniom, dlatego wałek do masażu będzie praktycznym prezentem dla osób trenujących, takich jak mój braciszek.

5. PRZYJACIÓŁKI
Pomysł zaczerpnęłam z filmu loveandgreatshoes i postanowiłam obdarować swoje przyjaciółki słoiczkami z domowym peelingiem. Zawartość słoiczka przygotowuje się bardzo szybko (składniki: cukier, olej kokosowy, cynamon, kilka kropli olejka waniliowego). Całość nieziemsko pachnie i myślę, że jest fajnym prezentem dla przyjaciółek.

6. CHŁOPAK
Z Kubą mamy taki system obdarowywania się prezentami, że zawsze umawiamy się na jakąś kwotę za którą sprawiamy sobie prezenty. Do tego przed świętami dużo rozmawiamy o ewentualnych potrzebach i co chcielibyśmy dostać. Takim sposobem, Kuba w tym roku dostał czytnik e-book.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Pitbull. Niebezpieczne kobiety / święto kina

   Nie wiem czy wiecie, ale w miniony weekend (10-11.12) było tzw. ŚWIĘTO KINA. Celem tej akcji jest promocja kinematografii, dlatego wszystkie bilety na seanse kosztowały jedynie 12zł. Niestety wieści o tym święcie dotarły do mnie dosyć późno i decyzja o tym, że niedzielny wieczór spędzimy z Kubą w kinie, została podjęta szybko i spontanicznie. Nie mieliśmy też dużego wyboru filmu, ale zdecydowaliśmy się na najnowszego Pitbulla.
   Wcześniej miałam już okazję obejrzeć filmy z tej serii i z jednej strony są to produkcje, które potrafią mnie rozbawić, ale jednocześnie sprawiają, że jestem zniesmaczona. Mam mieszane uczucia co do Niebezpiecznych Kobiet i ciężko jest mi napisać jednoznaczną opinię ta temat tego filmu. Jakbym miała oceniać w skali 0-10 to dałabym 6,5/10. Reżyser pozostawił mnie z dużą liczbą pytań po seansie, które kłębią się w mojej głowie w jedną wielką chmurę. Dlaczego? Co dalej? Jak? Tego jest naprawdę dużo.
   A wracając do samej akcji i święta kina. Uważam, że jest to super okazja, by skorzystać z promocji i wybrać się do kina. Multikino dodatkowo miło mnie zaskoczyło dwoma kuponami/wejściówkami na dowolny seans do wykorzystania do końca stycznia. Chętnie wybierzemy się na premierę czegoś w styczniu.

Lubicie chodzić do kina? Skorzystaliście z kinowej akcji?

A tak w ogóle- kino też jest rodzajem sztuki i warto się czasem "odchamić" wybierając się na seans.

piątek, 2 grudnia 2016

Podsumowanie października i listopada 2016

Hej kochani!
   Czas na mały rachunek sumienia, bo nie było mnie tutaj miesiąc, do tego nie zmotywowałam się w poprzednim miesiącu do tego, by napisać post podsumowujący październik, zatem dzisiaj nadrobię zaległości. Mam nadzieję, że uda mi się to zrobić zwięźle, bo chciałabym już uzupełnić swoje blogowe braki. Niestety często łapię się na tym, że wiem o czym chciałabym napisać, jaki temat poruszyć, jednakże gdy odpalam edytor postów mam kompletną pustkę w głowie. Rzucam sobie wyzwanie!

   Z czym studentom kojarzy się październik? Oczywiście ze studiami. W tym roku zaczęłam trzeci rok gospodarki przestrzennej. Semestr oczywiście zaczął się bardzo przyjemnie, wszyscy wykładowcy starali się zrobić dobre pierwsze wrażenie. Wydawało się, że to będzie super czas, jednak ogrom pracy w tym semestrze mnie przeraża! Prawie każdy przedmiot to osobny projekt do wykonania. Podejrzewam, że nie sprawiałoby mi to takiego problemu, gdyby nie to, że prawie codziennie kończę zajęcia chwilę przed osiemnastą, a jak wracam do domu to nie mam już siły na kolejne zadania.
   Jeden z październikowych weekendów, był weekendem wyjazdowym. Udało mi się w końcu odwiedzić przyjaciółkę, która mieszka w powiecie kłodzkim. Trzydniowy trip był świetną odskocznią od nauki, spędziłam fajny czas z przyjaciółkami, a do tego poznałam nieznany przeze mnie kawałek Polski. Pierwszego dnia po przyjeździe zwiedziłyśmy Kłodzko, gdzie największą atrakcją była Twierdza Kłodzko oraz jej podziemna trasa. Drugiego dnia wybrałyśmy się w góry, by zdobyć Masyw Śnieżnika, co niestety nam się nie udało ze względu na pogodę, która na wysokości schroniska była bardzo nieprzyjemna. Zrezygnowałyśmy z dalszego wchodzenia, ale może na przełomie maja i czerwca nam się uda?
   Październik to dla mnie miesiąc, w którym zamieszkałam ze swoją drugą połówką. Czy to był dobry pomysł? Po prawie czterech latach razem, w tym dwóch życia na odległość, myślę, że to było nieuniknione, szczególnie, że Jakub zdecydował się przenieść i zrobić magisterkę we Wrocławiu. Wiadomo, bywają dni lepsze i gorsze, ale ogólnie jest nam dobrze. :)
   Niestety przełom października i listopada okazał się dla mnie sezonem chorobowym i święta spędziłam w łóżku, z ciepłą herbatą i antybiotykiem. Bardzo chciałam się wykurować, bo 4 listopada miałam zaplanowaną wycieczkę z przyjaciółmi do stolicy Austrii. Ten trip zasługuje na oddzielny post na blogu, więc nie będę się rozpisywała, powiem tylko, że Wiedeń jest piękny, ale nie da się go dobrze zwiedzić w jeden dzień.
   Środek miesiąca był czasem, w którym zaczęły się pierwsze zaliczenia, więc miałam trochę więcej nauki, ale jednocześnie udało mi się wygospodarować chwilę na spotkania z przyjaciółmi. 

Co u was słychać? Mamy grudzień, czujecie już świąteczną atmosferę?

niedziela, 30 października 2016

Jesienne chorowanie

Hej wszystkim!
Korzystając z dłuższej przerwy na uczelni, w piątek rano pojechałam do domu. Niestety gdy tylko wysiadłam z pociągu stwierdziłam, że koniecznie muszę jechać do lekarza, bo kaszel i ból gardła nie dają mi żyć. Od razu pojechałam do przychodni, gdzie pani doktor przepisała mi antybiotyk. I tak odkąd dojechałam do domu praktycznie tylko leżę i się kuruję. Ciepła herbata, koc i seriale- te trzy rzeczy to chwilowo moi najlepsi przyjaciele.
Chociaż aktualnie za oknem panuje paskudna szarość, to kilka dni temu udało mi się uwiecznić na zdjęciach trochę złotej jesieni we Wrocławiu. I chociaż polska złota jesień wygląda pięknie, to zdecydowanie nie jest to moja ulubiona pora roku.
Trzymajcie się ciepło i nie chorujcie!

sobota, 22 października 2016

38. Moss, Norway


Hej! Mamy październik i praktycznie miesiąc temu wróciłam z Norwegii, mimo to nadal bardzo lubię wracać myślami do tego wyjazdu, do tego spokoju i tych pięknych widoków. Ten post powinien pojawić się już wcześniej, ale mój powrót na uczelnię okazał się dość drastyczny, bo już od pierwszych zajęć wykładowcy zalali nas ogromem projektów do zrobienia, a do tego przez pierwsze dwanaście dni października nie miałam stałego dostępu do internetu.
 
Teraz wracam i zabieram was na mini spacer do MOSS, znajdującego się ok. 60 km na południowy wschód od Oslo. Moss to miasteczko portowe, którego część znajduje się na wyspie Jeløy.
Szczerze mówiąc, moją osobę urzekają mieściny takie jak Moss, bo uwielbiam nadmorskie klimaty. Dla mnie odpoczynek nad brzegiem morza i wsłuchiwanie się w szumiące fale jest tak odprężające, że mogłabym to robić codziennie.



Po niedługim odpoczynku w porcie udaliśmy się na spacer po wybrzeżu wyspy.
Po wycieczce po wyspie Jeløy, wróciliśmy na drugą część Moss, by przejść się i zobaczyć trochę centrum.

środa, 12 października 2016

podsumowanie - wrzesień 2016


   Wrzesień- ostatni miesiąc studenckich wakacji. W moim odczuciu mógłby się ciągnąć znacznie dłużej, a ten jak na złość zleciał w mgnieniu oka.  Co się wydarzyło w tym miesiącu?
   Pierwszy weekend września spędziłam z moimi przyjaciółkami ze studiów. Jako, że obie z Justyną mieszkamy we wschodniej części Polski, zaprosiłyśmy Anię (z zachodniej części) na mini trip po „wschodzie”. Z główniejszych punktów naszej wycieczki odwiedziłyśmy Sandomierz, Kazimierz Dolny i Nałęczów.

   9 września zakończyłam swoją wakacyjną pracę, którą będę wspominała z wielką radością w sercu, bo była to jak do tej pory moja najlepsza praca i chętnie wróciłabym do zespołu w przyszłym roku. Zakończenie mojej pracy było okazją do wyprawienia mini imprezy, która pozwoliła na zaciśnięcie więzi z dziewczynami.

   Co do imprez… 6 września byłam na przyjęciu urodzinowym mojej licealnej kumpeli- Martyny. Chociaż przyjęcie nie trwało długo, bo jednak środek tygodnia to skutecznie uniemożliwiał,  myślę, że super było spędzić czas ze starą paczką. Lubię się z nimi spotykać, a w te wakacje udało mi się to robić dość regularnie, co mnie bardzo cieszy, bo jednak utrzymywanie znajomości z ludźmi rozsypanymi po całej Polsce (praktycznie każda studiuje w innym mieście) jest trudne.
   13 września odbył się mój lot do Norwegii, a więcej o tej wycieczce możecie znaleźć w zakładce Norwegia, po prawej stronie bloga. Niecały tydzień spędzony z dala od wszystkiego pozwolił mi na relaks i odpoczynek w gronie najbliższych. Już niebawem pojawi się reszta wpisów z tej wyprawy!

   Po powrocie z Norwegii, a tym samym powrocie do rzeczywistości zaczęłam z Kubą szukać mieszkania we Wrocławiu. Nie polecam nikomu robić tego na ostatnią chwilę, bo ceny mieszkań są zdecydowanie nieadekwatne do warunków w nich panujących. Szczególnie jest to uciążliwe, gdy nie jesteś na miejscu i masz określony budżet, którego nie zamierzasz przekraczać, a oferty wynajmu znikają jak świeże bułeczki.  Nie popełnijcie mojego błędu i jeśli myślicie nad zmianą miejsca zamieszkania, zabierzcie się za to dużo wcześniej.

czwartek, 29 września 2016

36. Hello Norway, SON

Hej! Dzisiejszym wpisem zacznę swoją fotorelację z mojego kilkudniowego pobytu w Norwegii. Myślę, że na blogu pojawią się trzy wpisy odnośnie mojej skandynawskiej podróży, ponieważ chcę was zaprosić do trzech miejsc-
SON, MOSS i OSLO.
   Wszystko zaczęło się już w sierpniu, gdy przeglądałam oferty linii lotniczych. W oko wpadły mi bilety za 29 zł do Oslo. Pomyślałam, że fajnie byłoby, gdybyśmy sobie z Kubą taki spontaniczny wyjazd zrobili, szczególnie że Norwegia była moim małym marzeniem już od dawna. Zadzwoniłam do niego z pytaniem czy lecimy. Szybkie pytanie- szybka odpowiedź. I tak się zaczęło! Następnego dnia podzieliłam się planami z moją siostrą cioteczną i w efekcie wyszło tak, że ona wraz ze swoim chłopakiem wybrali się z nami. Ekipa zebrana, możemy startować!
http://egzemplarz.blogspot.com/2016/09/35-hello-norway-son.html#more

poniedziałek, 19 września 2016

35. Nowy wygląd bloga

Witajcie!
Dzisiaj mam dla was krótki wpis dotyczący najbliższej organizacji bloga. Wczoraj wróciłam z kilkudniowych wakacji w Norwegii, więc zapewne za jakiś czas na blogu pojawi się  całkiem spora relacja z wyjazdu, na którą mam zamiar przeznaczyć kilka najbliższych wpisów. Jeśli śledzicie mnie na instagramie, to mogliście już zobaczyć kilka zdjęć z podróży. Nie zdradzając za wiele, powiem tylko, że jestem zakochana w Norwegii.
Myślę, że te kilka słów wystarczy, by rozbudzić w was apetyt na najbliższe posty.

Tymczasem na blogu szykuję kilka zmian odnośnie wyglądu, a także liczę na to, że uda mi się publikować posty znacznie częściej i bardziej regularnie, szczególnie, że nadchodzi jesień, a to idealny czas, by poświęcić trochę więcej czasu na bloga. Dajcie znać, co myślicie na temat nowego wyglądu. Buziaki!

środa, 7 września 2016

Podsumowanie sierpień 2016

Witajcie!
W tym miesiącu nieco inna relacja, a raczej szybkie opisy poszczególnych weekendów. Sierpień zleciał mi w mgnieniu oka, jednak pozostawił za sobą przyjemne wspomnienia. Był to miesiąc, w którym zabrakło mi systematyczności na blogu, by wszystko relacjonować na bieżąco. O ile w tygodniu zajmowała mnie praca, ewentualnie jakieś spotkania z przyjaciółmi, to weekendy w tym miesiącu były przeznaczone na wyjazdy.

1. Pierwszy weekend - Radzyń Podlaski
W poprzednim poście pisałam wam o tym, że siódmego sierpnia obchodziłam urodziny (link). Tego samego dnia odwiedziłam Radzyń Podlaski, by uczestniczyć w zawodach street workoutu, w których brał udział mój chłopak. Tego dnia świętowaliśmy podwójnie, a ja mogę się już oficjalnie pochwalić moim prezentem urodzinowym, który co prawda dostałam miesiąc wcześniej, ale całe doposażenie typu koszyk dostałam właśnie w dniu urodzin.

2. Drugi weekend - Biłgoraj
Drugi weekend sierpnia spędziłam z Jakubem w Biłgoraju, do którego udaliśmy się pod namiot. Wszyscy straszyli nas zimnymi nocami, ale nie było tak źle. Oprócz atrakcji spania pod namiotem, pływaliśmy kajakiem po zalewie Bojary oraz udało nam się zrobić mini trening street workout, a do tego mieliśmy świetną okazję odwiedzić naszych znajomych z tamtejszej okolicy.

3. Trzeci weekend - Warszawa
Głównym celem udania się na weekend do stolicy były mistrzostwa Polski w street workoucie, w których Kuba brał udział. Były to trzecie mistrzostwa, w których uczestniczyłam, ale także najsłabsze według mnie, jeżeli chodzi o atmosferę zawodów. W tym roku zabrakło "tego czegoś", takiej aury, która zawsze towarzyszyła zawodom. Niemniej jednak, była to kolejna okazja do spotkania i spędzenia czasu ze znajomymi.
 
4. Czwarty weekend - Włodawa
W ostatni weekend sierpnia  postanowiłam odwiedzić rodzinne strony, ponieważ dawno mnie tam nie było. Miło było pospacerować ulicami miasta, w którym się kiedyś mieszkało, a w którym niewiele tak naprawdę od czasu mojej wyprowadzki się zmieniło. Cieszę się jednak, że odpoczęłam w towarzystwie rodziny i przyjaciół.

piątek, 12 sierpnia 2016

33. Mam dwadzieścia jeden lat i...

Hej kochani!
Siódmego sierpnia skończyłam dwadzieścia  jeden lat. Ten dzień obchodziłam z moim Jakubkiem i ekipą Street Workout Lublin w Radzyniu Podlaskim, ponieważ odbywały się tam zawody, w których Kuba brał udział i udało mu się po raz kolejny zdobyć pierwsze miejsce w kategorii podciąganie na drążku. Więc wieczorem mieliśmy okazję świętować podwójnie.
Czy coś się zmieniło w przeciągu ostatniego roku? Myślę, że trochę dojrzałam (niedużo), nabrałam trochę większego dystansu do życia i z każdym rokiem uczę się większej pokory. O ile rok temu czułam presję nie łapiąc się już w ramy "nastki", tak teraz to minęło. Żyję i mam ogromną ochotę żyć tak, by czerpać z tego życia jak najwięcej.
 
dlatego

Mam dwadzieścia jeden lat i spełnię swoje kolejne podróżnicze marzenie. Długo zastanawiałam się, gdzie pojechać w te wakacje. I w efekcie, wybór padł na... NORWEGIĘ! Jako, że nie dane było mi zwiedzić jeszcze północnej części Europy, to skorzystałam z okazji kupna tanich biletów lotniczych i takim to sposobem lecimy w cztery osoby do Oslo.
 Więc jeżeli macie jakieś wskazówki dla żółtodziobów takich jak ja, np. byliście w Norwegii, znacie jakieś ciekawe linki z przydatnymi informacjami dla turystów, wiecie co warto zobaczyć, jak tanio spędzić tam czas albo czytaliście gdzieś fajną relację z pobytu to piszcie, bardzo będę wdzięczna za każdą wskazówkę!


niedziela, 31 lipca 2016

Podsumowanie- lipiec 2016

Hej!
Bardzo polubiłam wpisy, które oznaczam etykietą podsumowanie miesiąca, bo mogę w nich za jednym zamachem nadrobić moją nieobecność na blogu, wpisy z całego miesiąca i w jednym miejscu zgromadzić te chwile, które były dla mnie istotne.

1. Praca
W lipcu udało mi się znaleźć pracę wakacyjną. Pracuję od poniedziałku do piątku jako dostawca jedzenia oraz pomagam w kuchni. Może nie brzmi to jakoś spektakularnie, ale jako praca na okres wakacji jest to dobra opcja. Żadna praca nie hańbi, a nawet w takiej można się wielu rzeczy nauczyć.

2. Spotkania z przyjaciółmi
Bardzo cieszy mnie fakt, że udało mi się spędzić trochę czasu z moimi licealnymi kumpelami. Od czasu kiedy każda poszła na studia i porozjeżdżałyśmy się po całej Polsce ciężko jest nam się spotykać regularnie, dlatego warto celebrować wszelkie spotkania i korzystać z nich póki wszystkie jesteśmy w jednym miejscu.
3. Weekendy z ukochanym
Jako, że w tygodniu pracuję, to weekendy spędzam z moim Jakubkiem. Gdy pogoda nam dopisze to staramy się jeździć na wycieczki rowerowe. Jak na razie robimy małe dystanse ze względu na moje obawy czy dam radę przejechać dłuższą trasę, ale myślę, że to kwestia czasu i wkrótce namówi mnie na jakiś "rajd".

4. Problemy z telefonem
W lipcu miałam problem z moim LG g3. Choć może nie z samym telefonem, który sprawuje się całkiem nieźle, ale z baterią, która zakończyła swój żywot i musiałam wymienić ją na nową. Przez tydzień towarzyszyła mi Nokie E52, do której ciężko było mi się na początku przyzwyczaić. Myślę, że to kwestia przyzwyczajenia, ale wolę jednak telefony dotykowe.


5. Seriale (zdjęcia pochodzą z filmwebu)
Lipcowe pochmurne wieczory minęły mi na oglądaniu nowych seriali. Skusił mnie serial o nazwie Lucyfer (info), który posiada tylko 13 odcinków. Ogląda się go błyskawicznie i bardzo trafia w mój gust serialowy. Polecam osobom, które lubią lekkie kryminały z dozą fantastyki i czekam na drugi sezon. Drugi serial jaki niedawno zaczęłam nosi nazwę Suits (info). O ile widziałam dopiero siedem odcinków, to myślę, że 6 sezonów zleci mi bardzo szybko! Wciągnęłam się.

6. Omlet z owocami
Możecie jeszcze tego o mnie nie wiedzieć, ale jestem ogromną fanką wszelkich placków, naleśników, omletów itd. Wykonanie takiej potrawy mi zajmuje niewiele czasu, a potrafi ucieszyć nie tylko oko, ale także żołądek. Ze świeżymi owocami lub musem owocowym smakuje cudownie!

7. Urodziny przyjaciółki
Dziś (31.07) moja przyjaciółka Justyna, którą poznałam na studiach kończy dwadzieścia jeden lat! Życzę jej wszystkiego najlepszego i cieszę się, że mogłyśmy się poznać!

środa, 27 lipca 2016

31. Załamanie pogody

Hej, co u was słychać?
Powiem szczerze, że lipiec mija mi błyskawicznie, chociaż nie dzieje się u mnie zbyt wiele i każdy dzień wygląda w sumie dosyć podobnie. Od poniedziałku do piątku pracuję, o ile nie jestem masakrycznie zmęczona po pracy, to spotykam się z licealnymi kumpelami, a weekendy spędzam z moim mężczyzną.
W tym tygodniu moją mieścinę zalała fala upałów, a dziś pojawiły się deszcze, burze, a nawet padał grad, na moje nieszczęście oczywiście, bo wybrałam się do pracy rowerem. Mimo, że wróciłam do domu autem z rowerem wciśniętym do bagażnika, to nie obyło się bez przemoczonych butów i ubrania.
Na dzisiaj zaplanowałam sobie jakiś przyjemny film, ewentualnie poszukam nowego serialu do obejrzenia, więc jeśli znacie jakieś ciekawe tytuły to się ze mną nimi podzielcie!


środa, 13 lipca 2016

30. Moja mapa podróży


Hej!
   Uwielbiam podróżować, odwiedzać nowe miejsca, napawać się pięknymi widokami, a także odczuwać specyficzny klimat miast i zapewne wspominam o tym przy każdym wpisie związanym z podróżami. Dzisiaj chciałam przedstawić wam moją mapę podróży, które miałam okazję odbyć w swoim życiu. Na mapie, kolorem żółtym zaznaczyłam państwa, w których byłam i zwiedziłam chociażby ich najmniejszy zakamarek. Kolorem szarym zaznaczone są państwa, przez które tylko przejeżdżałam.
   Do tej pory moje stopy zdeptały dziesięć europejskich państw (nie licząc Polski) w większym lub mniejszym stopniu. Część z tych wypraw to wakacyjne wycieczki z rodzicami (Chorwacja, Bośnia i Hercegowina, Ukraina, Słowacja), zorganizowane wyjazdy ze szkołą (Grecja, Francja, Hiszpania, Włochy, Węgry), albo moje samodzielne wypady, takie jak ten do Berlina w tamtym roku, o którym możecie przeczytać na blogu (link).
   Mimo wszystko zdaję sobie sprawę z tego, że zaznaczenie tych państw na mapce nie oddaje w rzeczywistości tego co widziałam. A oprócz "zaliczania" i poznawania nowych krajów, chętnie wróciłabym także do tych "odhaczonych", by móc poznać nieznane mi w nich miejsca.

Mam taką cichą nadzieję, że ta mapa powyżej będzie kiedyś dużą żółtą plamą. Może w te wakacje uda mi się odwiedzić nie tylko kolejne piękne miejsca w Polsce, ale także pojechać gdzieś za granicę? Byłabym bardzo zadowolona z takiego obrotu spraw.

Planujecie jakieś wakacyjne wycieczki mniejsze lub większe? Chętnie poczytam o waszych planach, może mnie zainspirujecie do jakiejś konkretnej wyprawy!

piątek, 8 lipca 2016

Podsumowanie czerwiec 2016

Hej kochani!
Czas na podsumowanie kolejnego miesiąca, sprawdźcie co się u mnie działo w czerwcu. :)
1. Dzień dziecka
Mimo, że już kilka lat temu przekroczyłam magiczną liczbę osiemnastu lat i zaczęłam dorosłe życie, to bardzo lubię świętować pierwszego czerwca. W tym roku spędziłam go z przyjaciółkami na spacerze i przepysznych wrocławskich lodach.

2. Czarna maska
Skuszona pozytywnymi opiniami postanowiłam wypróbować zamówioną z Chin przez aliexpress black mask, czyli maseczkę peel-off, która powinna oczyścić moją twarz z zaskórników. Obie z przyjaciółką stwierdziłyśmy, że zanim skusimy się na całą tubkę maski, wypróbujemy ją w wersji próbki. Po zrobieniu parówki, trzymaniu maski przez ok 30 min liczyłam na efekt WOW. Efektu wow nie było, tak samo jak bólu przy zrywaniu tego mazidła. Niemniej jednak nie zniechęcam się, mam jeszcze jedno opakowanie, które niedługo wykorzystam.
 
3. Poznań (link)
Fotorelacja z weekendu w Poznaniu pojawiła się na blogu już wcześniej. Powiem tylko, że świetnie spędziłam tam czas i mam nadzieję, że wpadnę tam jeszcze kiedyś, tym bardziej, że moje kumpele studiują w tym mieście, ale jakoś nigdy nie ma czasu żeby zrobić kurs Wrocław-Poznań i na odwrót.

4. Lody i truskawki
Piękne słoneczne dni pozwoliły na to, by czerwiec obfitował w wypady na lody. We Wrocławiu w PolishLody wymyślają lody o smakach, którym bardzo ciężko się oprzeć. Ostatnio również PrzełamLody zaskoczył mnie ciekawym połączeniem smaków solonego karmelu i białej czekolady z figą.  A do tego wszystkiego czerwiec to miesiąc truskawek, które uwielbiam! Pyyyysznie!
 
 5. Zaliczenie sesji
Czerwiec był miesiącem, w którym musiałam spiąć dupkę, bo zaliczenie goniło zaliczenie. Skończenie projektów i nauka kosztowały mnie trochę stresu. Miałam już tego dość, ale opłaciło się i w tym semestrze udało mi się nie mieć żadnego egzaminu w czasie sesji, a jedynie obronę projektów z budownictwa, której bardzo się obawiałam. Swoją droga zupełnie niepotrzebnie. 

6. Wakacje (link)
Pisałam w poprzednim poście, że zaczęłam je zaraz po obronie projektów. Udało mi się mieć dwa błogie tygodnie leniuchowania, podczas których spałam do jedenastej. Wróciłam do siebie na wieś, by odpocząć od miejskiego zgiełku i podjąć wreszcie jakieś konkretne decyzje dotyczące życia i skończyło się na tym, że spędzę tu resztę wakacji, bo zaczęłam realizację swoich planów wakacyjnych i znalazłam pracę.


Kochani, a jak wam minął czerwiec? Jak spędzacie wakacje?
Buziaki!

wtorek, 21 czerwca 2016

28. Wakacje

Hejka!
Dosłownie kilka godzin temu zaczęłam swoje wakacje. Udało mi się wszystko zaliczyć w pierwszym terminie i to nawet na całkiem niezłe oceny. Dziś broniłam swoje projekty z budownictwa, nad którymi siedziałam kilka miesięcy i kończyłam je jeszcze dziś rano. Bardzo się cieszę, że ten semestr dobiegł końca, bo był naprawdę wyczerpujący.
Co do moich planów wakacyjnych... Myślę nad znalezieniem pracy, czeka mnie mniejszy wyjazd do Warszawy w sierpniu i mam nadzieję, że uda nam się z Kubą gdzieś wyskoczyć na zasłużony odpoczynek. Ogólnie mam nadzieję, że wszystko odbędzie się tak, jak sobie to zaplanowaliśmy.
Tymczasem wysyłam moc pozdrowień i mam nadzieję, że jesteście już gotowi na dzisiejszy mecz!



wtorek, 14 czerwca 2016

27. Weekend w Poznaniu


Ostatni weekend tj. od 10 do 12 czerwca miałam okazję spędzić weekend w Poznaniu. Jest to jedno z tych miast, które miałam okazję zobaczyć gdy byłam znacznie młodsza, po czym nie miałam okazji tu wrócić. Na szczęście nadarzyła się  znakomita okazja by to zmienić.

Moje podróżowanie często wiąże się z wydarzeniami sportowymi w dziedzinie street workoutu, ponieważ mój mężczyzna bierze w tym czynny udział, a jako największy kibic jeżdżę z nim. Pozwala nam to przeznaczyć trochę czasu na małe i tanie podróże w różne zakątki Polski, w duchu sportowej rywalizacji i możliwości spotykania ciekawych ludzi zafascynowanych sportowym stylem życia.

Podczas takich wyjazdów nie zawsze mamy czas na zwiedzanie, ale tym razem udało nam się spędzić całkiem sporo czasu na zwiedzaniu i spacerowaniu po mieście. Zostawiam wam kilka zdjęć z serca Poznania!

czwartek, 2 czerwca 2016

Podsumowanie- Maj 2016

Witajcie!
W maju nie zawsze miałam czas, by wygospodarować chwilę na sklejenie posta z tym co się akurat u mnie dzieje, chociaż działy się całkiem fajne rzeczy. Dlatego postanowiłam stworzyć małe podsumowanie tego miesiąca ze zdjęciami i krótkimi opisami.

Jak już pisałam w oddzielnym poście, spędziłam ją z najbliższymi na wschodzie Polski, na Roztoczu. Był to bardzo udany wyjazd, dzięki któremu odpoczęłam wśród wiejskich krajobrazów i przede wszystkim mogłam zwolnić tempo życia i odetchnąć od komputera.

2. Juwenalia
Maj dla większości studentów kojarzy się z pochodem, koncertami i świetną zabawą przed sesją. W tym roku wybrałam się ze znajomymi na pochód i chociaż nie zainwestowałyśmy zbytnio w przebrania to całkiem nieźle się bawiłam. Korony ze znanego fast fooda dały radę. :)


3. Siłka
W tym miesiącu niestety więcej się obijałam zamiast systematycznie i intensywnie ćwiczyć. Ale mam nadzieję, że był to tymczasowy kryzys. A tak przy okazji to zrobiłam wczoraj analizę składu ciała, porównałam ją z analizą sprzed pół roku i jestem bardzo zadowolona z wyników, chociaż widoczne wyniki nie są jeszcze takie jak sobie wymarzyłam.

4. Park Trampolin
Już od dawna marzyłam, żeby zawitać do jakiegoś Parku Trampolin, aż w końcu się udało. Odwiedziłam wrocławski GOJump i bawiłam się tam doskonale! Godzina  to zdecydowanie wystarczający czas w takim parku dla początkujących skoczków. Trampoliny to masa spalonych kalorii, ale przede wszystkim wspaniała zabawa! Polecam każdemu, bez wyjątków.
 5. Czas spędzany z najbliższymi
Dzięki całkiem niezłej pogodzie ostatnio chętniej wychodziłam na dłuższe spacery wrocławskimi uliczkami. Weekendy spędzałam z przyjaciółmi i robiliśmy małe domówki. Udało mi się także dwa razy w tym miesiącu odwiedzić rodziców i spędzić trochę czasu z rodzinką. Maj to także miesiąc, w którym wypada Dzień Matki, urodziny mojego mężczyzny i mojej przyjaciółki. Życzę im wszystkim wszystkiego najlepszego!

6. Wesele Mateusza i Agnieszki
Zdecydowanie jedno z najlepszych wydarzeń w tym  miesiącu. Od tak dawna czekałam na jakieś wesele, aż wreszcie trafiło się w rodzinie mojego mężczyzny. Wszystko wyglądało ślicznie, panował świetny klimat. Bawiłam się cudownie do białego rana. Wreszcie się wytańczyłam, a następnego dnia poprawiny były tylko dopełnieniem dobrze zorganizowanej imprezy!

7. Książka warta uwagi
"Ostatnia powieść Marcela" (opis) autorstwa Katarzyny Tubylewicz to książka, którą niedawno przeczytałam. Jest to powieść zaskakująca, z poczuciem humoru. Czyta się ją bardzo lekko, chociaż lekkość ta nie przesłania dosyć ważnych tematów dotyczących relacji międzyludzkich, poznawania siebie. Trafiłam na nią przypadkiem w bibliotece miejskiej i chociaż z początku nie byłam pewna czy mi się spodoba, to wchłonęłam ją bardzo szybko. Poniżej zostawiam was z cytatem, który spodobał mi się najbardziej w tej książce.
"Nie ma takiej bliskości, która dobrze zniesie odległość. Bliskość i odległość zawsze się wzajemnie wykluczają. Nie potrzeba dużo czasu i tęsknisz już nie za osobą, która jest, ale za taką, jaką masz w pamięci. To nieuchronne."