wtorek, 18 sierpnia 2015

13. Dwadzieścia lat minęło siódmego sierpnia

Witajcie po dość długiej nieobecności!
Co u mnie? Niedawno obchodziłam swoje dwudzieste urodziny i tak sobie uświadomiłam, że to ta granica wieku, w której człowiek zaczyna desperacko myśleć, że nie jest już nastolatkiem, tylko jest stary i że powinien właśnie teraz robić te wszystkie fajne rzeczy, bo później nie będzie miał na nie czasu, albo będzie już zupełnie za stary.
Tak więc, gdy kończysz dwadzieścia lat zaczynasz odczuwać pewnego rodzaju presję i to zdecydowanie mocniejszą niż wtedy, gdy stoisz przy kasie w supermarkecie i szybko musisz zdecydować jakiego chcesz batona, bo inaczej stracisz szansę na coś słodkiego i zdecydowanie mocniejszą, niż wtedy gdy starałeś się napisać dobrze maturę, by dostać się na wymarzony kierunek studiów. Ludzie zaczynają od ciebie wymagać, że będziesz zachowywał się jak dorosły, że będziesz miał idealnie zaplanowane życie, że skończy się zabawa, a zaczną obowiązki.
Skończyłam dwadzieścia lat. Czuję się trochę staro, ale nie czuję żebym była tak bardzo dorosła. Moje życie nie ma idealnego planu, którego się kurczowo trzymam. Żyję, mam się dobrze i nadal odczuwam ogromną presję, gdy nie mogę się zdecydować czy chcę marsa, twixa czy snickersa.
W sumie to mam wakacje i to z tego się teraz cieszę. :)
A co u was? Korzystacie z ostatnich chwil wakacji?